Tagged: poezja

W pogoni za pięknem – „Sezon” Wojaczek.

Zaskakujące jest to jak niewiele osób obecnie nie ma pojęcia kim był Rafał Wojaczek. Wiersze tego poety pozwoliły mi zrozumieć jak wielka jest siła poezji, i jak można zakochiwać się stale w rzeczach, które na codzień omijamy. Wojaczek to dla mnie fuzja Baudelaire’a oraz Bukowskiego, przyprawiona wyjątkowym stylem, którego nie udało mi się znaleźć gdziekolwiek indziej. Chciałbym przyjrzeć się dzisiaj poezji z jego debiutanckiego tomiku „Sezon”.

Małpa zabrała mi szalik, czyli o poezji słów kilka

Mówi się, że poezja się nie sprzedaje, wydawcy niechętnie sięgają zatem po utwory poetyckie. Wielu z nich kategorycznie odmawia wydawania tomików, gdyż – jak twierdzą – nie zaistnieją one na rynku, a co za tym idzie – nie przyniosą zysków. Takie założenie prowadzi niestety do konkluzji, że cała nasza poetycka spuścizna jest nic niewarta, ponieważ… jest poezją.

W pogoni za pięknem – Imię jest znakiem

Zazwyczaj okolice w których przyszło nam spędzać lata dziecięce kojarzą się z czasem beztroski i spokoju, wspominając czas dorastania zasłaniamy sytuacje przykre falą pozytywów, wypieramy wady zupełnie tak, jakby nigdy ich nie było. Co jeśli nasza mała ojczyzna napiętnowana jest najstraszliwszymi zbrodniami, wojną, przemocą, oraz wszelkimi podłościami? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zagłębiając się w tomik Macieja Dobrzańskiego „Imię jest znakiem”. Autor opisuje swoją toksyczną miłość do Prudnika, miasta w któym się urodził, i w którym mieszka do teraz. Każda kamienica skrywa w sobie swoją historię, którą Dobrzański poznaje, dzieli się nią z odbiorcami. Najczęściej jednak są to opowieści tragicznie, ukryte w krótkich tekstach, historie ludzi gorszej kategorii wg. opinii publicznej, patologiczne relacje z okolicą. Autor wspomina choroby, wszechobecny alkohol, przemoc jako coś zupełnie normalnego.

Tylko z dobrą literaturą, z dobrze skomponowanym spektaklem mam prawo stanąć przed widzem i grać – rozmowa z profesorem Stanisławem Górką

Wielu autorów źle czyta swoje wiersze. Według mnie najlepiej z nich czytali Władysław Broniewski i Konstanty Ildefons Gałczyński. Jeśli chodzi o próby interpretacji wierszy, jestem daleki od patetycznej deklamacji przez aktorów czy przez autorów. Moje spojrzenie na to zagadnienie jest szalenie pragmatyczne. Ono wypływa z mojego doświadczenia teatralnego, z doświadczenia czytania poezji. Oczywiście czasami aktor ma dużo większą wiedzę od autora, bo wie, co to jest np. średniówka, biały wiersz… Może był uczniem Siemiona i wie, co to są jamby…