Tagged: odkurzonezrecenzowane

Odkurzone, zrecenzowane … Andrzej Banach „Śmierć może mieć skrzydła”

Rzadko zdarza mi się powiedzieć, że książka pełna prostego, lecz nietypowego humoru może być ciekawa. Ciężko też spotkać się gdziekolwiek indziej z tak bezpośrednim stylem, naprawdę szokujące było to, że podczas czytania często czułem się, jakby autor zwracał się personalnie do mnie, a nie do mnie jako któregoś czytelnika. Cała historia dzieje się na wsi, gdzie będzie kręcony film. Oczywiście powieści z takim zarysem fabuły muszą obfitować w konflikty miejsko-wiejskie, romanse, skandale, płacze i krzyki. Jest przemoc, jest gwiazda, jest bieda – jest wszystko, co tylko powinniśmy oczekiwać od dzieła o takiej tematyce! Bogate, pełne wątpliwego humoru i urody trzeciej kategorii opisy niekiedy z niemal fotograficzną dokładnością potrafią odwzorować sceny, czasem jednak zostawiają nam wiele domysłów – Banach w świetny sposób dawkuje naszą ciekawość w taki sposób, abyśmy chcieli dowiedzieć się więcej.

„Szczeniak” Odkurzone, zrecenzowane…

„Naiwność to jedna z cech młodości, Młodości, z której zawsze się wyrasta. Z naiwności znacznie trudniej” – nie bez powodu ten cytat widnieje na okładce książki napisanej przez Macieja Antoniego Suszka pt. „Szczeniak”. Swoiste rozliczenie z przeszłością, wspomnienie lat pełnych nieprzemyślanych decyzji autora, towarzyszy nam tak naprawdę przez większość powieści. Suszek wraca do wszystkich niewyjaśnionych tajemnic które z biegiem czasu schowały się daleko z tyłu głowy, nierozwiązane, czekające na swoją kolej. Wspomina pierwsze miłości, szkolne podboje, marzenia i obietnice – zarówno te złamane, jak i utrzymane do końca. Na pierwszy rzut oka opis wydaje się banalny, jednak historię możemy tak określić tylko wtedy, kiedy w tych samych kategoriach generalizujemy życie. Dlaczego?

„Świnia nie kolega” Odkurzone, zrecenzowane…

Dotychczas na łamach tego portalu o swoich czytelniczych podbojach wypowiadałem się w samych superlatywach, a każdą kolejną lekturę opisywałem co raz piękniej. Czas do pełnego worka słodkości dodać odrobinę goryczy, a przyczyni się do tego Jurgen Alberts wraz z tytułem „Świnia nie kolega”.