Tagged: czwarta strona

Nie lubię obyczajówek, ale… – „Życie pełne barw”, recenzja

Nie lubię obyczajówek! Mimo, iż sama jestem autorką tego gatunku. Czy lubię swoje? Oczywiście! Inaczej bym ich nie pisała. Kiedyś byłam zakochana w literaturze obyczajowej. Te czasy niestety znikają, mam nadzieję nie bezpowrotnie, za strzępkami wspomnień. Na całe szczęście książki to jedyni superbohaterowie, jakich znam, odznaczają się bowiem nieśmiertelnością i jak już coś zapadnie w pamięć, tak w niej tkwi, niczym miecz i żaden Król Artur z nim nie da rady.

Mówi się #3, czyli szybki ekspress poranny

Mówi się, że kiedyś książki miały taką wartość, że w europejskich bibliotekach przykuwało się woluminy łańcuchem. W ten sposób biblioteki radziły sobie z dość powszechnymi kradzieżami książek. łańcuch był na tyle długi, by czytelnik mógł swobodnie zapoznać się z dziełem literackim na miejscu. Opcja „na wynosi” nie istniała aż do osiemnastego wieku.