Mieczysław Braun – Przemysły (Recenzja)

Czasami mam ochotę poznać poezję całkowicie przypadkową – bez poleceń, recenzji, informacji na jej temat zanim w ogóle zdecyduję się na poznanie nowego tomiku. Wtedy najczęściej zaczynam szperać, i to szperanie w sobie bardzo lubię. Niedawno natrafiłem na dzieła Mieczysława Brauna – postać wcześniej przeze mnie nie tyle znana, co słyszana, nigdy jednak nie udało mi się bliżej poznać z jego twórczością. Czas pokazał jednak, że nie zapoznanie się z tomikiem Przemysły stworzonym przez poetę, było ogromnym błędem.

Od zawsze fascynowała mnie epoka międzywojenna, wszystko wydaje się wtedy owiane tajemniczą, bliżej nieokreśloną magią. Przemysły pozwoliły mi do tej fascynacji na moment powrócić. Podoba mi się swobodne poruszanie Brauna między najróżniejszymi tematami, bez wykrystalizowanego motywu przewodniego. Zdecydowanym plusem jest też widoczna (momentalnie aż za nadto, nie drażni to jednak odbiorcy) poetycka swoboda autora, czytając jego wiersze można odnieść wrażenie, że nie wymagały one większej uwagi czy skupienia, z nienaturalną wręcz lekkością wypadały spod pióra poety.

Wiersze mimo tego, że nie trzymają się konkretnych ram, i często uciekają zahaczając o tematy najróżniejsze, często jednak zachowują -czasami w mniejszym, czasami w większym stopniu – tematykę nawiązującą do natury, pełno tutaj lasów, pól, łąk, drewna i wszystkich rzeczy z tym związanych. Czasami jednak zręcznie wplatany jest również temat technologii, i to w taki sposób, żeby widać było jak bardzo się różnią pojęcia natury i technologicznego postępu, przynajmniej wg. Brauna.

Zapewne niektórzy zauważyli, że w większości przypadków moje recenzje są przepełnione pozytywami. Chyba doświadczam coś w rodzaju czytelniczego szczęścia – im częściej mam styczność z kulturą, tym więcej dobrego od niej dostaje, spróbujcie i wy! Tomik Przemysły czyta się bardzo lekko i przyjemnie, jednocześnie można „wyciągnąć” z niego naprawdę wiele, takie połączenie to niezwykła rzadkość, tym bardziej polecam sięgnąć do tego dzieła! XX lecie międzywojenne to epoka dziwna, ale w tym wspaniała – przypomnijmy sobie o niej w świetnej postaci Przemysłów

Konrad Klimkiewicz

You may also like...