Seriale, które powinny skończyć się szybciej

To całkiem oczywiste, że kiedy serial odnosi sukces, stacja telewizyjna bądź platforma zastanawia się nad kontynuacją – i zwykle, gdy wyniki są bardzo dobre, powstają nowe odcinki. I znowu. I jeszcze raz. Próbując podtrzymać popularność (i grube wypłaty), twórcy rozciągają produkcje w nieskończoność, co zwykle skutkuje dramatycznym spadkiem ich poziomu. A trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Oto lista seriali, którym zdecydowanie wyszłoby na dobre, gdyby przerwano je wcześniej.

Supernatural”

Wśród moich znajomych długo funkcjonował ten internetowy żart, że jeśli ktoś za 10 lat wybudzi się ze śpiączki i spyta, czy nadal kręcą „Supernatural”, to dostanie odpowiedź twierdzącą. Tymczasem stosunkowo niedawno ogłoszono, że nadchodzący 15 sezon będzie ostatnim. 15! I pomyśleć, że pierwotnym założeniem twórców było tylko pięć serii… Wielka szkoda, że nie trzymali się tego planu. Opowieść o dwóch braciach, którzy ramię w ramię polują na istoty z piekła rodem, rozrosła się do monstrualnych i, niestety, absurdalnych rozmiarów. Trudno zliczyć, jak wiele razy główni bohaterowie ginęli i wracali do żywych. Sama utknęłam na dziewiątym sezonie i niekoniecznie mam ochotę nadrobić.

Grey’s Anatomy”

Prawdziwy tasiemiec w publicznej telewizji. 15 sezonów za nami, a stacja ABC już teraz zapowiedziała powstanie dwóch kolejnych (i coś mi się widzi, że to też nie będzie koniec). „Chirurdzy” doskonale żerują na sentymencie wiernych fanów, którzy od lat oglądają tę produkcję; widzów nie odstraszają nawet odejścia kolejnych aktorów z obsady czy fakt, że w międzyczasie namnożyło się wiele innych seriali medycznych, więc wybór jest naprawdę spory. W jakiś sposób podziwiam twórców za kreatywność w wymyślaniu kolejnych wątków, które mimo wszystko zatrzymują odbiorców przy ekranach. Prowadzić coś takiego przez tyle lat (serial jest emitowany od 2005 roku) to niemały wyczyn.

13 Reasons Why”

Ktoś może się zdziwić. Jak to? Przecież ten serial ma zaledwie dwa sezony! No, tylko że ten drugi nigdy nie powinien powstać (podobnie zresztą jak trzeci, który jeszcze przed nami). „13 powodów” na podstawie powieści Jaya Ashera o tym samym tytule to jedna z najbardziej kontrowersyjnych produkcji ostatnich lat. Historia Hannah Baker, nastolatki, która popełniła samobójstwo, pozostawiając po sobie 13 kaset z nagraniami, gdzie wyjaśnia, dlaczego to zrobiła, odbiła się szerokim echem w opinii publicznej i wzbudziła wiele wątpliwości, przede wszystkim związanych z obawami, że treść serialu może być szkodliwa dla młodych odbiorców. Netflix nie dał sobie jednak w kaszę dmuchać i nakręcił kontynuację, chociaż nijak miała się ona do pierwszej serii (zupełnie jakby oglądało się inny serial). Istnieją seriale, które mają potencjał wyłącznie na jeden sezon – i tak było w tym przypadku.

How I Met Your Mother”

Myślę, że sporo osób się domyśli, dlaczego ten sitcom znalazł się na tej liście. „Jak poznałem waszą matkę” jest poniekąd produkcją kultową, niestety jej poziom zauważalnie spada w okolicach siódmego sezonu. Gdyby jednak ta tendencja utrzymała się do samego końca, nie byłoby tak źle – największym problemem jest bowiem seria dziewiąta, nie tylko przez większość czasu nudna jak flaki z olejem, ale burząca całą wizję historii przedstawianej od początku. Nie sądzę, by kiedykolwiek zakończenie jakiegoś serialu aż tak mnie wkurzyło. Moim zdaniem to jasne, że twórcy szli za ciosem, właściwie się nie zastanawiając, jak to ostatecznie rozwiązać, w efekcie czego dali taką chaotyczną kupę, zaprzeczającą prawie wszystkiemu, co było nam wmawiane we wcześniejszych seriach.

The Vampire Diaries”

Wiem, być może nie powinnam się wiele spodziewać po młodzieżówce, zwłaszcza o takiej tematyce, ale do „Pamiętników wampirów” mam duży sentyment. To był jeden z pierwszych seriali, jakie zaczęłam oglądać regularnie; dołączyłam do stałych widzów tuż przed rozpoczęciem emisji drugiego sezonu. Szkoda, że mniej więcej po czwartym cały świat przedstawiony zaczął tracić na wszelkiej wiarygodności. Julie Plec, twórczyni tego uniwersum (mówię uniwersum, ponieważ w jego skład wchodzą jeszcze dwa inne seriale: „The Originals” i „Legacies”), zagalopowała się w swoich pozbawionych logiki pomysłach i chyba już sama nie wie, dokąd prowadzi bohaterów. Do dzisiaj jestem pod wrażeniem, że dotrwałam do końca „The Vampire Diaries”, bo szczególnie siódma i ósma seria były drogą przez mękę.

Once Upon a Time”

To, co uczyniono z tym serialem, boli mnie do dzisiaj. Niegdyś należał do moich ulubionych; korzystanie z motywów ze znanych baśni i bajek, a następnie przerabianie ich, to dla mnie jeden z najciekawszych zabiegów w literaturze, kinie czy właśnie produkcjach odcinkowych. Zachwyciłam się, jak wykreowano tutaj takie postacie jak Królewna Śnieżka, Piękna i Bestia czy Piotruś Pan. Niestety z czasem cała magia prysła. Twórcy usilnie starali się wprowadzać nowe wątki czy postacie, ale były one nieprzemyślane i często niekonsekwentne. Gwoździem do trumny okazał się sezon siódmy, który był swoistym rebootem całego serialu – czyli, prawdę mówiąc, kompletną klapą.

How to Get Away with Murder”

Genialny serial… do czasu. Kiedyś byłam pod ogromnym wrażeniem umiejętnie prowadzonej fabuły, która trzymała w napięciu przez wszystkie odcinki i tak niespodziewanie odkrywała kolejne elementy układanki, że jeszcze długo po zakończonym seansie myślało się o tym, co może zostać ujawnione w kolejnym epizodzie. Niestety formuła tej produkcji zdecydowanie się wyczerpała. Kompozycja polegająca na przenikaniu się teraźniejszości z flashbackami lub flashforwardami przestała porywać, poza tym chyba każdy musi przyznać, że bohaterów coś zbyt często dopadają tak poważne kłopoty. Nawet rewelacyjna Viola Davis w roli wziętej, piekielnie inteligentnej prawniczki nie jest już w stanie utrzymać tego serialu na właściwych torach.

Pretty Little Liars”

Właściwie podobna sytuacja jak w przypadku „The Vampire Diaries”. „Słodkie kłamstewka”, zwłaszcza przy powtórnym seansie, od samego początku uderzają swoją infantylnością i naiwnością. Ale kiedy byłam nastolatką, historia dziewczyn, które najpierw straciły przyjaciółkę, a później dostają tajemnicze wiadomości podpisane „A”, wciągnęła mnie bez reszty. I tak trwałam, do samego końca, starając się nie zwracać uwagi na coraz bardziej absurdalne zwroty akcji i kretynizm głównych bohaterek, które właściwie same się prosiły o kłopoty. Nie twierdzę, że nikomu nie może się to podobać, zwłaszcza pierwsze trzy serie, ale… po co marnować czas, skoro obecnie na rynku seriali jest tyle innych, zdecydowanie lepszych produkcji dla młodzieży?

Younger”

Ten serial jest w Polsce dość słabo znany, nawet ja sama nie pamiętam, jak to się stało, że dołączyłam do grona widzów. Fabuła koncentruje się na 40-letniej Lizie, która po rozstaniu z mężem postanawia wrócić do pracy w zawodzie, porzuconej przed wieloma laty na rzecz zajmowania się domem i córką. Kiedy na jednej z rozmów zostaje omyłkowo oceniona na znacznie młodszą, Liza postanawia udawać 26-latkę, wiedząc, że w ten sposób łatwiej znajdzie godziwe zatrudnienie. Ta produkcja nieźle mnie ubawiła i dostarczyła świetnej rozrywki – niestety mój entuzjazm coraz bardziej gaśnie. W czerwcu rusza szósty już sezon, a ja czuję się powoli zmęczona historią Lizy, zwłaszcza że twórcy wprowadzają do jej postaci coraz więcej niekonsekwencji. Oby tego całkowicie nie zepsuli, bo jeszcze można to uratować.

iZombie”

Postawmy od razu sprawę jasno: nigdy nie mogłam się zaliczyć do fanów tego serialu, głównie dlatego, że tematyka zombie niespecjalnie mnie interesuje. Ale spora dawka humoru i forma ciekawego proceduralu sprawiły, że się wciągnęłam. Główna bohaterka, Liv, na skutek nieszczęśliwego splotu wydarzeń zostaje zarażona przez zombie. Musi zatem porzucić karierę lekarza… i zatrudnia się w kostnicy, gdzie ma nieograniczony dostęp do mózgów. A ponieważ spożycie każdego denata sprawia, że Liv przejmuje jego zachowanie, nawyki i wspomnienia, kobieta zaczyna pomagać policji w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Dlaczego uważam, że „iZombie” powinno zostać zakończone wcześniej? Bo czwarta seria była wielkim nieporozumieniem, które skutecznie zraziło mnie do tej produkcji. Oglądam dalej tylko dlatego, że piąty sezon będzie ostatnim. Twórcy ewidentnie nie poradzili sobie z prowadzeniem akcji po tym, jak prawda o istnieniu zombie została ujawniona – tym samym serial stracił swój urok.

Jaki tytuł dopisalibyście do tej listy?

Julia Deja

You may also like...