Dlaczego młodzież nie czyta?

Wydaje mi się, że wybrałem najbardziej ogólny, i jednocześnie aktualny temat do krótkich rozważań. Na tym portalu było już sporo o czytaniu, było o aktualnych trendach, o poznawaniu opowieści na siłę… nie było jednak o tym dlaczego ludzie nie czytają, albo dlaczego czytają tak mało – pozwolę sobie chociaż odrobinę przemówić do tych, co w codziennych sytuacjach do książek raczej nie sięgają.

Oczywiście synonim dzisiejszej codzienności to pośpiech, czytelnictwu nie sprzyja również przeogromny rozwój technologiczny – oczywiście przemysł stara się nadrobić proponując nam co raz to nowsze rozwiązania, niestety sięgamy po nie coraz rzadziej. Do niedawna za książkami przemawiał fakt, że sprzyjało to wcieleniu się w inną postać, przeżywanie pięknie nakreślonej historii, której na co dzień z różnych przyczyn przeżyć byśmy nie mogli. Patrząc na obecne standardy jednak, za pomocą ledwo kilku kliknięć w internecie możemy się znaleźć wszędzie, gdzie tylko nam się podoba, nie tylko przeżywamy nakreślone już przygody, ale sami możemy je kreować mając ogromny wachlarz możliwości.

Wydaje mi się również, że do swoistej „synchronizacji” z bohaterem trzeba również może nie tyle dojrzeć, ile dostosować się. Oczywiście typowy schemat życia codziennego statystycznej osoby nie znajduje miejsca dla czytania, dlatego książki są dla nas czymś, czego nie przyswajamy w sposób naturalny (zakładając, że rodzice nie wpływali znacząco na rozwój dziecka pod tym względem). Przykre jest to jak w dynamiczny sposób technologiczne nowości pokroju tabletów czy konsol do gier wypchnęły z rynku książki. Nie jest jednak tak źle jak mogłoby się wydawać z mojego tekstu, często spotykam książkowych moli, co mnie bardzo cieszy, nie mniej jednak nie zliczę ile razy słyszałem wymówkę pokroju „nie mam czasu na książki”. Gdyby powieści rzeczywiście były na tyle czasochłonne, na ile wynika z relacji ludzie tłumaczących się brakiem czasu, wtedy od dawna nie przeczytałbym ani jednej – jestem pewien, że to wyłącznie kwestia chęci, lub umiejętnego zagospodarowania tego czasu.

Co jeszcze pozornie przemawia za niechęcią do książek? Obecny system edukacji wymaga od dzieci czytania, a nie zachęca je do tego, oczywiście to drugie wymaga większego zaangażowania i dostosowania osoby do przyszłego książkowego mola, chyba jednak gra jest warta zachodu. Nie zamierzam bardziej wchodzić na tematy polityczne, ponieważ moim celem jest szerzenie kultury, a nie upolitycznianie odbiorców. Prawdą jest jednak to, że lektury raczej nie są owiane dobrą sławą, sam wszystkie dłuższe pozycje przeczytałem dopiero po okresie licealnym – czyli wtedy, kiedy teoretycznie już nie musiałem. Przy najbliższej okazji rozwinę ten temat jeszcze bardziej, chciałbym go nawet wyczerpać po to, aby na tyle ile mogę zmniejszyć liczbę osób nie czytających, lub czytających z przymusu czy mody. Jestem przekonany, że nie ma żadnego cyfrowego zamiennika do historii przeżywanych dzięki książkom, musimy tylko skutecznie się do tego przekonać.

Tekst: Konrad Klimkiewicz

You may also like...