Historia ukryta między ulicami Neapolu… Recenzja książki „Genialna przyjaciółka”

Tytuły książek często bezpardonowo uchylają rąbka tajemnicy, naprowadzając na tematykę powieści.  Bywa też, że nie mają z nic wspólnego z fabułą (kto słysząc słowo „zmierzch” wpadłby na to, że przyjdzie mu czytać tekst o wampirach?). W przypadku „Genialnej przyjaciółki”, już sam ten termin stanowi pierwszą z zagadek, które przyjdzie rozwikłać czytelnikowi. Tym problemem zajmę się jednak w dalszej części recenzji.  Znacznie bardziej dotkliwym niedopowiedzeniem jest jej autorstwo. Na okładce widnieje nazwisko Elena Ferrante. Kim jest ta tajemnicza kobieta? Otóż, to jedynie pseudonim artystyczny. Wielu pisarzy podpisuje swoje dzieła wybranym przez siebie aliasem, lecz ich tożsamość jest powszechnie znana. W tym wypadku nie ma pewności nawet co do płci tej osoby.  Istnieje teoria, że to w rzeczywistości pochodzący z Neapolu pisarz Dominico Starnone.  Została poparta badaniami przeprowadzonymi przez grupę matematyków, analizujących teksty używając specjalnych algorytmów. Natomiast w 2003 roku na podstawie wywiadów oraz opublikowanej korespondencji Ferrante z wydawcami, krytyk literacki John Wood ustalił, że jest kobietą, posiadającą córkę i trudniącą się na co dzień nauczaniem. Jak widać jej personalia stoją pod znakiem zapytania, lecz coś co nie pozostawia żadnych wątpliwości, to jej geniusz. Powszechnie uważana jest za jedną z najlepszych współczesnych pisarek. Dodatkowo znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych osób na świecie według czasopisma „The Times”. Niewątpliwie cechuje ją barwny charakter, na co mogą wskazywać wiadomości wysłane do wydawcy: „Będę waszą najtańszą autorką. Oszczędzę wam nawet mojej obecności” lub „Nie będę udzielać żadnych wywiadów. Zrobiłam dla tej książki już wystarczająco- napisałam ją”.

Powieść przenosi nas do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, wnikliwie analizując realia jakie wówczas panowały. Akcja rozgrywa się na przedmieściach Neapolu, przybliżając życie mieszkańców jednego z biedniejszych osiedli. Choć występuje tutaj narracja pierwszoosobowa i nie ma najmniejszej trudności we wskazaniu głównej bohaterki, wszystkie pozostałe postacie  są niemal równoważne. Już na pierwszej stronie widnieje spis kilkunastu nazwisk, zawierający krótkie informacje na temat wykonywanego zawodu oraz koligacji rodzinnych danej osoby. Choć z początku można czuć się przytłoczonym natłokiem imion do zapamiętania, z czasem każda z nich staje się bliska. Zupełnie tak jakby czytelnik wprowadził się do nowej dzielnicy i stopniowo poznawał sąsiadów. W pierwszym momencie otoczony przez obcych, lecz później wie już, że najlepsze wędliny można kupić w sklepie Stefana, tego, którego ojciec w czasie wojny prał brudne pieniądze. Natomiast gdy zepsuje się nam auto, powinniśmy udać się do Antonia, który zadurzył się w córce woźnego z magistratu. Niezauważalnie ulegamy pokusie miejscowych plotek i włączamy się do życia danej społeczności. Ferrante, dzięki swojemu niekwestionowanemu talentowi, nie stworzyła sztucznych, papierowych bohaterów, a ludzi niemal z krwi i kości, których możemy obdarzyć realnymi uczuciami. Przywiązać się do nich i myśleć o ich losach nawet po zamknięciu książki.

Moim największym zaskoczeniem była forma narracji. Otóż z opisu zamieszczonego na okładce wynika, że główna bohaterka to sześćdziesięcioletnia kobieta, odtwarzająca swoje wspomnienia, by znaleźć w nich prawdopodobny powód zaginięcia wieloletniej przyjaciółki. Często wykorzystywany jest czas przeszły i wypowiedzi wskazujące na fakt, iż to jedynie relacjonowanie wydarzeń z przeszłości, a nie historia mająca miejsce tu i teraz, na przykład „ Miałyśmy wtedy szesnaście lat” lub „ Wtedy jeszcze nie wiedziałam…”. Aczkolwiek nie jest to opowieść z perspektywy starszej kobiety. Zarówno styl wypowiedzi, zasób słownictwa i sposób myślenia, jest adekwatny do aktualnego wieku postaci. Na początku poznajemy Elenę Greco, uczennicę pierwszej klasy szkoły podstawowej. Jej jedynym zajęciem jest zabawa na podwórku z Lilą, dziewczynką z sąsiedztwa.  W pierwszym rozdziale czytelnikowi przedstawiony jest dziecięcy sposób postrzegania świata. Chociażby: „Od jakiegoś czasu stało się to naszym zwyczajem. Lila wkładała rękę aż do łokcia, a nawet wyżej, do czarnej dziury ściekowej i zaraz za nią ja robiłam to samo. Starałam się nie myśleć, że pewnie za chwile szczury odgryzą mi palce”. Ciekawe jest też ujęcie postaci don Achillego. Dalekiego krewnego, znienawidzonego przez rodziców Eleny. Mamy tu do czynienia z dozą nieokiełznanej, infantylnej wyobraźni : „Mógł siedzieć sobie w mieszkaniu na najwyższym piętrze i jednocześnie przebywać pod ziemią, w piwnicy wśród pająków i szczurów. Mógł przyjąć jakąkolwiek postać. Z kamiennym ciałem pokrytym glazurą i porośniętym parzącą pokrzywą, jak wkłada do swojej ogromnej teczki wszystkie nasze rzeczy, które spadły do piwnicy”. Słysząc od osób starszych, że dany mężczyzna ma na koncie kradzieże, utożsamiła go z mroczną postacią żyjącą w ciemnościach, chcącą ukraść jej zabawki. Był to obiekt jej lęków, które jednak nie wynikały z realnego strachu przed dalekim wujkiem. W ten sposób objawiały się emocje zbyt trudne do zniesienia przez dziecko; bieda, wszechobecna przemoc i brak wsparcia ze strony rodziców.

Na podstawie poprzedniego akapitu warto zauważyć, że powieść ma tak naprawdę dwie fabuły, jedną złożoną z chronologicznych wydarzeń, oraz tę rozgrywającą się w głowie narratora, złożoną z emocji i przemyśleń. Ta druga z pewnością jest zdecydowanie ważniejsza i bardziej rozbudowana. Na podstawie powieści został nakręcony serial, jednak osobiście boję się go obejrzeć, ponieważ niewykluczone, że skupia się jedynie na perypetiach mieszkańców osiedla, pomijając psychologiczne aspekty, będące kamieniem milowym tej książki. Nie brakuje tu opisów traumatycznych przeżyć. Ferrante nie boi się poruszać trudnych tematów. Opisuje przemoc w rodzinie, agresję ze strony ojca, niepełnosprawność matki, molestowanie, pedofilię, związki dla korzyści majątkowych i wiele innych. Ta tematyka nie jest tylko dotknięta, lecz wnikliwie zanalizowana, wraz ze skutkami jakie pozostawiły w psychice bohaterów. Na podstawie tego, domyślam się, dlaczego autorka ukrywa swoją tożsamość. Podejrzewam, że ktoś kto nie miał bezpośredniej styczności z takimi sytuacjami, nie potrafiłby tak wiarygodnie ich ukazać. Z pewnością jest to osoba doświadczona przez życie, jednocześnie nie chcąca być w jakikolwiek sposób powiązana ze swoją przeszłością.

Po powierzchownym zarysowaniu fabuły, mogę już przejść do problemu związanym z tytułem. Otóż jedną z trudniejszych decyzji, jest określenie kto jest tytułową postacią. Głowna bohaterka, czy jej zaginiona znajoma? Przez niemal całą powieść odpowiedź wydaje się oczywista. Lila nauczyła się czytać i pisać zanim poszła jeszcze do szkoły. Wygrywała niemal wszystkie konkursy zorganizowane przez nauczycieli, a w rachunkach nie miała sobie równych nawet w starszych klasach. I choć ze swoją ponadprzeciętną inteligencją mogłaby wieść prym w środowisku naukowym i rozwinąć uniwersytecką karierę, rodzice dziewczynki nie pozwalają jej na dalszą edukację. Motywują to stanem materialnym rodziny i posyłają ją do pracy w zakładzie szewskim. Lecz tam również znacznie się wyróżnia. Projektuje nowe modele butów wykonując rysunki techniczne. Elena miała wrażenie, że przez cały czas była w jej cieniu. Niejednokrotnie zaznaczała, iż utrzymywała z nią kontakt tylko dlatego, że przebywając w jej otoczeniu czuje się chociaż po części tak wartościowa jak ona. Boi się, że bez niej będzie nikim.

Głowna bohaterka ma to szczęście, że może kontynuować edukacje. Po szkole podstawowej rozpoczyna liceum. Wówczas dochodzi do rozmowy między przyjaciółkami, w której Lila przekonuje ją, że powinna pójść na studia, wie, że jej na to nie stać, jednak oferuje pomoc finansową, tylko po to żeby nie przerywała nauki. Wtedy wypowiada znaczące słowa „ musisz się dalej uczyć, przecież jesteś moją genialną przyjaciółką”. W ten właśnie sposób Ferrante mąci nam w głowie.

Zwodniczy jest również sam opis fabuły, poszukiwania zaginionej kobiety mogą wskazywać na kryminalny lub sensacyjny wydźwięk powieści. Nic bardziej mylnego. Warto zauważyć, że kobiety nikt nie porywa. Znika dobrowolnie. Powód nigdy nie zostanie wyjaśniony bezpośrednio, choć pisarka zasugeruje parę rozwiązań. Jako, że jest to kompozycja otwarta sami musimy zdecydować, jak się zakończy. Trzeba mieć na uwadze, że nie powinno się odczytywać jej dosłownie. Treść przepełniona jest symbolami, jak chociażby wybuch miedzianego rondla. Ten motyw wielokrotnie przewija się w przemyśleniach bohaterki, jednak z pewnością nie doszło do samoistnego rozerwania metalowego przedmiotu. W ten sposób pokazane jest wewnętrzne rozdarcie postaci.

Jedynym negatywnym aspektem tego dzieła są uczucia jakie po sobie pozostawia. Często zżywamy się z książką traktując ją jak serdeczną przyjaciółkę, przez co po zakończeniu czujemy się jakbyśmy stracili kogoś bliskiego. Lecz tutaj, zamykając ją po raz ostatni, nie tracimy jednej osoby, a wszystkich mieszkańców osiedla. Dodatkowo, niemożliwe wręcz będzie znalezienie pocieszenia w innym tekście. Osobiście próbowałam zacząć już trzy inne pozycje wydawnicze, jednak wszystkie wydawały się w porównaniu z nią bezbarwne i naiwne. Podobnie jest ze stylem pisania, niesamowicie ciężko będzie znaleźć pisarza, który mógłby równać się z geniuszem Eleny Ferrante. Dlatego czytajcie odpowiedzialnie!

Tekst: Natalia Jędrzejowska

You may also like...