Dyskusyjne Kluby Czytelnicze… z czym to się je? – rozmowa z Michałem Zabłockim

Pomysł był prosty: odejść od spotkań autorskich, na które przychodzi się głównie z klucza towarzyskiego i skoncentrować się na dziełach. I to dziełach z najwyższej półki. Bez zahamowań i kompleksów. Dać ludziom szansę, by się wypowiedzieli, pospierali, pokłócili nawet, jeśli to konieczne.

Skąd wziął się pomysł na Dyskusyjne Kluby Czytelnicze? Czy w Krakowie istnieje potrzeba rozmowy o książkach? Czym DKCZ wyróżniają się spośród licznych spotkań literackich?

MZ: Pomysł zrodził się z potrzeby. W 2016 roku Miasto Kraków ogłosiło konkurs na działania przeprowadzane w księgarniach stacjonarnych. Chodziło o wsparcie księgarzy, którzy w przestrzeni coraz bardziej komercjalizującego się centrum walczą o przetrwanie i przyciągnięcie klientów. Ponieważ moja fundacja Poemat realizuje wiele projektów z zakresu promocji czytelnictwa, wydawało mi się naturalne, że trzeba podjąć temat. Pomysł był prosty: odejść od spotkań autorskich, na które przychodzi się głównie z klucza towarzyskiego i skoncentrować się na dziełach. I to dziełach z najwyższej półki. Bez zahamowań i kompleksów. Dać ludziom szansę, by się wypowiedzieli, pospierali, pokłócili nawet, jeśli to konieczne. Bez konieczności krępującej konfrontacji z autorem. Za to mieć jakieś słowo wprowadzające, jakiegoś przewodnika, który nadałby każdemu spotkaniu jakiś indywidualny rys. Stąd pomysł, by każda księgarnia otrzymała w przydziale jeden gatunek, w którym się specjalizuje i jednego prowadzącego, który jest osobowością, potrafi zainteresować, przyciągnąć.

Do kogo kierowane są spotkania DKCZ? Kto jest typowym uczestnikiem dyskusji? To już 4 edycja projektu. Czy Dyskusyjnym Klubom Czytelniczym udało się zebrać liczne grono dyskutujących? Czy ludzie faktycznie się spotykają i mają czas na dyskusje literackie? Czy łatwo rozmawia się o książkach w większych grupach? Jaka jest rola prowadzącego?

MZ: Prowadzący daje wstęp i ogólne ramy dyskusji. Czasem nawet zadaje konkretne pytania. Zależnie od temperamentu i osobistej koncepcji. Najbardziej liberalny jest chyba Szymon Kloska w księgarni Bonobo, specjalizującej się w reportażu, a najbardziej prowadzi n a rękę Wojciech Bonowicz w Lokatorze, czyli poezja. Jest różnie. Ale prowadzący ma też o wiele poważniejszą rolę – osobiście, w porozumieniu z księgarnią, układa listę książek do przeczytania. Bo należy to powiedzieć wprost: żeby w pełni brać udział w DKCZ, trzeba przyjść przygotowanym, czyli przeczytać zadaną pozycję. Nie każdy może się podjąć takiego wyzwania. Typowym uczestnikiem dyskusji jest kobieta w wieku 30-60, ale zdarzają się też i młodsze i starsze. Natomiast mężczyźni, to albo do 30-tki, albo po 50-tce. Widocznie ten przedział 30-50 zajmuje się zarabianiem pieniędzy. Każda z księgarń ma swoją oddaną publiczność uczestniczącą. Od kilku do kilkunastu osób. Może wyjątkiem są spotkania poświęcone klasyce prowadzone przez Marcina Wilka w antykwariacie Abecadło, gdzie regularnie liczba uczestników przekracza 20 osób. Jest to i dobrze, i źle. Dobrze, bo świadczy to o popularności klasyki, prowadzącego i miejsca, a źle, bo powyżej 20 osób bardzo trudno wziąć udział w dyskusji.

W tym roku do DKCZ dołączyły 3 nowe gatunki. Czego możemy się spodziewać?

MZ: Bardzo ciekawych rzeczy. Robimy za jednym zamachem gest w dwóch przeciwległych kierunkach: ku literaturze najbardziej popularniej – tutaj mam na myśli komiks, który w księgarni Fankomiks poprowadzi Jan Sławiński oraz ku kryminałowi w księgarni Nowa w Nowej Hucie pod przewodem Roberta Ostaszewskiego. A z drugiej strony ku formie najtrudniejszej – mowa o eseju, który w księgarni Karakter poprowadzi Maciej Jakubowiak. Jestem bardzo ciekaw, jak na te ruchy zareagują krakowscy czytelnicy. Mam nadzieję, że wypełnimy jakąś lukę, niszę, wydobędziemy z domów zagorzałych fanów i pasjonatów.

Jakie są plany na kolejne edycje DKCZ?

MZ: Chcielibyśmy się rozklonować na kolejne miasta, ale to by było logistycznie bardzo trudne. Pozostaniemy więc jednak przy Krakowie. Miejmy nadzieję, że w kolejnych latach wciąż będziemy udowadniać, że nasza działalność ma sens, a co za tym idzie – otrzymywać coraz więcej środków. Pozostało jeszcze kilka księgarń do obdzielenia. A poza tym przybywają nowe. Jest co robić.  

Photo by iam Se7en on Unsplash

You may also like...