Nie lubię obyczajówek, ale… – „Życie pełne barw”, recenzja

Nie lubię obyczajówek! Mimo, iż sama jestem autorką tego gatunku. Czy lubię swoje? Oczywiście! Inaczej bym ich nie pisała. Kiedyś byłam zakochana w literaturze obyczajowej. Te czasy niestety znikają, mam nadzieję nie bezpowrotnie, za strzępkami wspomnień. Na całe szczęście książki to jedyni superbohaterowie, jakich znam, odznaczają się bowiem nieśmiertelnością i jak już coś zapadnie w pamięć, tak w niej tkwi, niczym miecz i żaden Król Artur z nim nie da rady.

Nie lubię więc… ale czytuję, wciąż poszukując. A kto szuka, ten znajduje! Neon Cafe!!! To odkrycie ostatnich miesięcy. Opowieść trafiła we mnie niczym strzała Amora. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: autorka nie opisuje. Nawet nie opowiada. To każdy z bohaterów prezentuje swoje życie, a nawet nie… każdy z bohaterów żyje swoim prawdzowym życiem, a czytelnikowi pozwala na podglądanie. Wydaje się, że Malwina Ferenz tylko szeroko rozkłada ramiona i mówi: patrz, jaki jest świat dookoła ciebie. Nie musisz się nawet schylać do dziurki od klucza, wystarczy, że otworzysz się na innych.

Nie lubię obyczajówek, ale ta zasługuje na podium. Nie znajdziecie w niej mdłych historii, ani infantylności, ani za grosz półśrodków, ani nawet wody, której potrafią współcześni twórcy prozy obyczajowej lać wiadrami, tak jakby lany poniedziałek trwał przez cały rok. Nie znajdziecie w niej niczego zbędnego.

Znajdziecie tylko prawdę. Jej, jego, ich, własną. I o to w tej całej zabawie literaturą chodzi.

Polecam, Marika Krajniewska.

Photo by Nicole Honeywill on Unsplash

Wydawnictwo Czwarta Strona

You may also like...