W pogoni za pięknem – Imię jest znakiem

Mimo tego, że styl Dobrzańskiego ucieka od nazwy cyklu pod którą recenzuję tomiki poezji, nie mógłbym nie poświęcić chwili na opisanie „Imię jest znakiem”, to coś w rodzaju małego hołdu w stronę autora, subiektywnie mogę polecać jego wiersze każdemu, mimo tego jak bardzo mijają się z znaczeniem dosłownym zdania „W pogoni za pięknem…”. Wyjątki są piękne, w nich zazwyczaj tkwi magia całej historii, skupmy się więc na czymś niekoniecznie ślicznym, ale zabójczo ciekawym!

Zazwyczaj okolice w których przyszło nam spędzać lata dziecięce kojarzą się z czasem beztroski i spokoju, wspominając czas dorastania zasłaniamy sytuacje przykre falą pozytywów, wypieramy wady zupełnie tak, jakby nigdy ich nie było. Co jeśli nasza mała ojczyzna napiętnowana jest najstraszliwszymi zbrodniami, wojną, przemocą, oraz wszelkimi podłościami? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zagłębiając się w tomik Macieja Dobrzańskiego „Imię jest znakiem”. Autor opisuje swoją toksyczną miłość do Prudnika, miasta w któym się urodził, i w którym mieszka do teraz. Każda kamienica skrywa w sobie swoją historię, którą Dobrzański poznaje, dzieli się nią z odbiorcami. Najczęściej jednak są to opowieści tragicznie, ukryte w krótkich tekstach, historie ludzi gorszej kategorii wg. opinii publicznej, patologiczne relacje z okolicą. Autor wspomina choroby, wszechobecny alkohol, przemoc jako coś zupełnie normalnego.

W czym w takim razie objawia się geniusz Dobrzańskiego? Nie ma nic trudnego w zaciekawieniu odbiorcy posługując się pojęciami pożądanymi społecznie. Można chyba już nazwać sztuką umiejętność zyskania uwagi odbiorcy pisząc o rzeczach naturalistycznych, tych które kojarzą nam się z lawiną pojęć negatywnych.

Dobrzański trafił idealnie w mój gust, ponieważ uwielbiam czytać o rzeczach niepożądanych w taki sposób, aby mnie ciekawiły. Jedyne co mógłbym zarzucić autorowi, to moim zdaniem zbędne używanie wulgaryzmów, mimo tego, że przy takiej tematyce powinienem nie zwracać w ogóle na to uwagi, to czasem sprawiają wrażenie zupełnie niepotrzebnych. Dobrzański opisuje patologie, ale opisuje ją z czymś w rodzaju sentymentu, oczywiście nie można tutaj wspominać o tęsknocie, bardziej o pogodzeniu się z otoczeniem, rzadko mamy do czynienia z poezją bardzo opisową, emanującą jednak emocjami. Tomik polecam ludziom nie aż tak wrażliwym na krzywdę, jak już wczesniej wspomniałem – autor potrafi zaciekawić, ale jednocześnie w sposób silnie działający na wyobraźnie odbiorcy przedstawia pojedyncze sceny dziejące się pomiędzy kamienicami. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do tego, czy można opisywać rzeczy podłe w sposób ciekawy dla czytelnika, polecam zapoznać się z „Imię jest znakiem”. Zapewniam, że wcale tego nie pożałujecie!

You may also like...