Monthly Archive: Kwiecień 2019

Czytanie to nie wyścig

Od jakiegoś czasu, zwłaszcza pod wpływem kolejnych raportów Biblioteki Narodowej, w mediach podejmowana jest dyskusja na temat tego, że Polacy mało czytają. Z danych z roku 2018 wynika, że zaledwie 37% badanych przeczytało jedną książkę – jest to wynik niemal identyczny do tego z 2017 roku. Ja jednak mam spore wątpliwości co do wiarygodności takich testów, mam wręcz wrażenie, że w ostatnich latach miłość do czytania rozkwitła na nowo; nie ma dnia, bym po wejściu do tramwaju czy autobusu nie zobaczyła chociaż jednej pogrążonej w lekturze osoby, a zwykle jest ich co najmniej kilka. I oczywiście, pewnie odsetek ludzi unikających książek jak ognia jest zatrważający, ale równie palącym problemem jest… czytanie na pokaz, w jak największych ilościach.

W chaosie zdarzeń- recenzja filmu Schyłek Dnia

W 2015 r. László Nemes wdarł się przebojem do świata filmu zbierając za swój debiut szereg nagród. Syn Szawła otrzymał między innymi Oscara i Złoty Glob. Jego najnowszy film został uhonorowany przez krytyków na ostatnim festiwalu w Wenecji. Tajemniczy zwiastun i hasło z plakatu „tak zaczyna się koniec świata” zbudował dodatkową aurę ciekawości wokół Schyłku Dnia. Jaki okazuje się on w praktyce?

Nie lubię obyczajówek, ale… – „Życie pełne barw”, recenzja

Nie lubię obyczajówek! Mimo, iż sama jestem autorką tego gatunku. Czy lubię swoje? Oczywiście! Inaczej bym ich nie pisała. Kiedyś byłam zakochana w literaturze obyczajowej. Te czasy niestety znikają, mam nadzieję nie bezpowrotnie, za strzępkami wspomnień. Na całe szczęście książki to jedyni superbohaterowie, jakich znam, odznaczają się bowiem nieśmiertelnością i jak już coś zapadnie w pamięć, tak w niej tkwi, niczym miecz i żaden Król Artur z nim nie da rady.

W pogoni za pięknem – Imię jest znakiem

Zazwyczaj okolice w których przyszło nam spędzać lata dziecięce kojarzą się z czasem beztroski i spokoju, wspominając czas dorastania zasłaniamy sytuacje przykre falą pozytywów, wypieramy wady zupełnie tak, jakby nigdy ich nie było. Co jeśli nasza mała ojczyzna napiętnowana jest najstraszliwszymi zbrodniami, wojną, przemocą, oraz wszelkimi podłościami? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zagłębiając się w tomik Macieja Dobrzańskiego „Imię jest znakiem”. Autor opisuje swoją toksyczną miłość do Prudnika, miasta w któym się urodził, i w którym mieszka do teraz. Każda kamienica skrywa w sobie swoją historię, którą Dobrzański poznaje, dzieli się nią z odbiorcami. Najczęściej jednak są to opowieści tragicznie, ukryte w krótkich tekstach, historie ludzi gorszej kategorii wg. opinii publicznej, patologiczne relacje z okolicą. Autor wspomina choroby, wszechobecny alkohol, przemoc jako coś zupełnie normalnego.

Muzykę należy nauczyć się czuć, a nie grać – recenzja „Madame Pylinska i sekret Chopina”

„Oskar i Pani Róża”- ciężko znaleźć osobę, która nie znałaby tego tytułu, chociażby ze względu na fakt, że widnieje na liście szkolnych lektur. Osobiście pochłonęłam ją jednym tchem, a po przeczytaniu czułam ogromy niedosyt. W tym krótkim opowiadaniu Eric Emmanuel Schmitt ukazuje swój niekwestionowany geniusz pisarski, natomiast krótka forma powieści sprawia, że stanowi dla czytelnika jedynie niewielką przystawkę intensyfikującą apetyt. Tak zaczęła się i moja kulinarno-literacka przygoda z twórczością tego wybitnego filozofa. Na danie główne składały się wszystkie powieści napisane między rokiem 2002 a 2018. Dziś natomiast przyszedł czas na deser, wisienkę na torcie.

„Madame Pylinska i sekret Chopina”

Lekkie i przyjemne książki na wiosnę

Chyba już na dobre powitaliśmy wysokie temperatury i słoneczną pogodę; wiosna w pełni się rozgościła, zatem można szczerze i otwarcie powiedzieć, że sezon na czytanie w plenerze oficjalnie się rozpoczął. Ta pora roku kojarzy mi się z powieściami niezbyt trudnymi, czasami może nawet banalnymi, okraszonymi odrobiną romansu, nastoletniej dramy czy też fantastyką o zabarwieniu przygodowym. Przedstawiam wobec tego listę książek kojarzących mi się nieco z wiosennym klimatem i do których być może wrócę w nadchodzących, ciepłych dniach. Nie krępujcie się, notujcie tytuły i zaglądajcie do bibliotek czy księgarń, żeby zawsze mieć pod ręką coś do czytania.

W pogoni za pięknem – Kulawa Idylla

Niedawno wróciłem do czytania poezji. Kiedyś były to wiersze pojedyncze które długo po przeczytaniu lawirowały gdzieś w mojej głowie pomiędzy innymi myślami, szukałem jak najpiękniejszych interpretacji, wielokrotności znaczeń pojedynczych słów. Coraz częściej jednak sięgam po całe tomiki, czytając kilka wierszy na raz, zastanawiając się zarówno nad pojedynczym wierszem, jak i jego miejscem w całości zbioru. Długie to było rozstanie, rozstanie kosztem ciągłej miłości do prozy. Odkryłem jednak, że w pewnym stopniu może mi się udać to połączyć tak, aby dwa gatunki nie kłóciły się wzajemnie. Dodatkową motywacją ma być tworzony w tej chwili cykl moich interpretacji i recenzji tomików poezji. Czas na pierwszy post który pozwoli mi wgłębić się w piękno poezji, pozwalając wam co nieco bawić się tą sztuką i poznawać ją razem ze mną!

Co nie co o samoocenie – rozmowa z dr. hab. Aleksandrą Fila-Jankowską

Samospełniająca się przepowiednia działa w ten sposób, że człowiek wybiera z tzw. pola percepcyjnego, czyli tego, co dostrzega wokół siebie, te elementy, które pasują do jego hipotezy na temat rzeczywistości. Jeśli zatem jest przekonany o swojej wartości i ważności, będzie dostrzegał te elementy i zjawiska, które tę wartość i ważność potwierdzają, a pomijał te, które im przeczą. Zbuduj swoją samoocenę, ale ostrożnie.

Złe złego początki – recenzja drugiej części „Chilling Adventures of Sabrina”

Kiedy świat po raz pierwszy obiegła wiadomość, że Netflix pracuje nad nową, bardziej mroczną – i przez to bliższą komiksom – wersją przygód Sabriny Spellman, znanej z popularnego niegdyś sitcomu, wiele osób zareagowało sceptycznie. Tymczasem październikowa premiera pierwszego sezonu porwała tłumy. „Chilling Adventures…” było wielokrotnie wymieniane w rankingach najlepszych seriali 2018 roku. Nic zatem dziwnego, że powrót produkcji był tak oczekiwany, a co najważniejsze: okazał się jeszcze lepszy niż poprzednik.

„Świnia nie kolega” Odkurzone, zrecenzowane…

Dotychczas na łamach tego portalu o swoich czytelniczych podbojach wypowiadałem się w samych superlatywach, a każdą kolejną lekturę opisywałem co raz piękniej. Czas do pełnego worka słodkości dodać odrobinę goryczy, a przyczyni się do tego Jurgen Alberts wraz z tytułem „Świnia nie kolega”.